Time attack w Japonii

Byłem tak blisko, a zarazem tak daleko. Planując wyjazd chciałem odwiedzić kultowy tor Tsukuba znajdujący się niecałą godzinę jazdy pociągiem od Tokio. Niestety nie udało się. Liczyłem że może uda mi się zobaczyć sport motorowy który narodził się w Japonii – Time Attack.

Myślę że duża część osób interesujących się tuningiem i odwiedzających różne zloty wie o co chodzi. Jednak dla laików krótkie wyjaśnienie. Najprościej mówiąc Time Attack to zawody składające się tak jakby tylko z sesji kwalifikacyjnej. Zwycięzcą zawodów jest zawodnik który osiągnie najszybszy czas okrążenia.

Wydaje się to w pierwszej chwili głupie — odbieranie wyścigom bezpośredniej rywalizacji zderzak w zderzak. Jednak uwzględniając, że odbiera się też taktykę, oszczędzanie ogumienia, pit-stopy czy też głupią oszczędność paliwa jak w Formule 1, to pozostaje nam jedna rzecz: wciskanie gazu do podłogi w każdym możliwym momencie. To sprawia że bardzo mocno zmodyfikowane samochody drogowe zaczynają być szybsze od samochodów topowych serii wyścigowych.

Samochody startujące w tego typu zawodach najprościej podzielić na dwie kategorie — drogowe i profesjonalne. W pierwszej jak łatwo się domyślić lista modyfikacji jest ograniczona w taki sposób by samochód dalej mógł być dopuszczony do ruchu drogowego. Modyfikacje jakie można tu zaobserwować to redukcja masy pojazdu, lepsze opony, wzmocnione silniki i lekkie modyfikacje aerodynamiczne. Głównymi uczestnikami są tutaj prywatne osoby posiadające szybkie samochody.

Ciekawsze rzeczy dzieją się jednak w drugiej kategorii. Tutaj zawodnicy i zespoły wystawiają bardziej zmodyfikowane pojazdy, dopuszczone są tutaj większe modyfikacje aerodynamiczne, opony półslick albo slick (w zależności od zawodów) jak i jeszcze większe modyfikacje silników i masy pojazdu. Samochody w tej kategorii dysponują ogromną mocą sięgająca po 800 koni mechanicznych i więcej.

W mojej prywatnej opinii zawody tego typu i podejście Japończyków do budowania tych samochodów to kwintesencja czegoś co nazywamy JDM. Samochody mają po prostu lepiej się prowadzić, trzymać się drogi i być szybsze.

Jeszcze jedna rzecz zanim skończę, odniosę się do wspomnianego pobijania rekordów samochodów wyścigowych. Przy okazji przedstawiając osobę której historia i dokonanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

O to pan Under Suzuki (bez żadnych powiązań z japońską marką) - jest to na pierwszy rzut oka zwykły Japończyk. Na co dzień jest zwykłym pracownikiem korporacji i tu kończy się jego zwykłość. Bo jeżeli byłby przeciętnym Japończykiem to po pracy chodził by na drinka z resztą współpracowników i spał w metrze.

Co pan Suzuki robi po pracy spytacie? Chodzi do warsztatu Scorch Racing prowadzonego przez jego przyjaciela by do późna budować i poprawiać swojego Nissana S15.

Imponujące nieprawdaż? Jeszcze bardziej imponuje fakt, że buduje ten samochód od 2001 roku. Trudno zliczyć która to już jego ewolucja. Przejdę jednak do rzeczy: ten samochód pobił rekord toru Tsukuba (51.875 s) ustanowiony przez Honde NSX z serii JGTC o ponad pół sekundy! „Amator” pobił samego Keiichi Tsuchiye! Aktualny rekord toru Suzukiego to 51.127 s. Dodatkowo zaznaczę: NSX jechało na pełnym slicku, S15 na półslicku. A co najlepsze ostatnie metry przejechał bez silnika. Ten po prostu sobie wybuchł. Jak to mówił Ferdynat Porsche: „Najlepszy silnik to ten który po przekroczeniu linii mety rozpadnie się”.

Filmu z tego przejazdu nie ma. Za to dodałem tutaj inny "trochę" wolniejszy.

To wszystko sprawia, że wizyta na zawodach Time Attack na torze Tsukuba znajduje się na liście rzeczy, które chce zobaczyć przy okazji następnego wyjazdu. Myślę też, że przykład tego sportu świetnie odzwierciedla to jacy są Japończycy. Oni jak już się czemuś poświęcą to w 100%

Dzięki, że dobrnęliście do końca. Mam nadzieje, że wpis się Wam podobał. Z chęcią usłyszę Wasze opinie. Podzielcie się nimi w komentarzach.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Blogi:

Maciek testuje - Škoda Superb III 2.0 TDI L&K Ścigając północ - historia Mid Night Club Spontaniczny weekend w Brukseli – wizyta w muzeum Autoworld! Poznaj system Common Rail Mitsubishi ASX 1.6 2WD Intense Navi – test [wideo] Audi A3 Limousine 2.0 TDI Attraction Czy Robert Kubica wpadł w pułapkę M-Sportu? Sprzedaż aut osobowych klientom indywidualnym - wrzesień 2015 V Cars & Coffee Toruń Mitsubishi Outlander 2016 - pierwsza jazda Małym miejskim autem… w trasę! Test Opla Corsy w drodze do Gliwic Polski Bus - wylęgarnia zarazków na kółkach, czy komfortowy i tani środek transportu? Nissan GT-R PromoChromo Rodzaje napędów hybrydowych Volkswagen przyłapany na oszustwie – są tacy, którzy się z tego cieszą! 66. IAA Frankfurt 2015 - relacja IAA Frankfurt 2015 - czas premier WueSKa wraca, produkcja w Świdniku Co jest z tymi francuskimi samochodami? Anglik w Polsce Hyundai i40 1.7 CRDi Business Jak rowerzyści mogą (nie)świadomie irytować kierowców? Nowe zadania dla straży miejskich – budowanie dobrych nawyków u kierowców Janusz w VW Passacie B5 w Łebie

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Superb 1.4 TSI ACT 150 KM DSG – test [wideo]